INSTAGRAM
This error message is only visible to WordPress admins-
Ostatnie wpisy
BLOG CATEGORIES
wrzesień 2026 P W Ś C P S N 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30

Dwa wyjątkowe wydarzenia dla miłośników francuskiej muzyki
French Touch to kampania, która od 12 lat promuje francuską kulturę, kuchnię oraz francuskie produkty w Polsce. Tegorocznej edycji towarzyszyć będą dwa prestiżowe wydarzenia kulturalne, podkreślające siłę francusko-polskiej współpracy artystycznej oraz rosnące zainteresowanie polskiej publiczności francuską muzyką.
Pierwszym z wydarzeń będzie wyjątkowy Koncert French Touch Patricka Fiori, który odbędzie się 22 kwietnia o godz. 19:00 w Filharmonii Narodowej w Warszawie– jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych w Polsce, cenionej za doskonałą akustykę.
To będzie pierwszy koncert Patricka Fiori w Polsce. Do tej pory wystąpił jedynie gościnnie podczas gali French Touch w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w ubiegłym roku. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów francuskiej sceny muzycznej. Międzynarodową popularność zdobył dzięki roli Phoebusa w kultowym musicalu Notre-Dame de Paris, gdzie występował u boku Garou i Daniela Lavoie. Od tamtej pory konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jeden z najważniejszych artystów współczesnej francuskiej chanson.
Artysta ma na swoim koncie kilkanaście albumów studyjnych, z których wiele zdobyło status złotych i platynowych płyt we Francji. Do najważniejszych należą m.in. „Prends-moi” (1998), „Chrysalide” (2000), „L’Instinct masculin” (2010), „Choisir” (2014)oraz „Un air de famille” (2020)– album nagrany we współpracy z Jean-Jacques’em Goldmanem, który stał się jednym z największych sukcesów w jego karierze. Jego najnowsze projekty, w tym „Corsu Mezu Mezu II”, kontynuują dialog między tradycją muzyczną Korsyki a współczesną francuską piosenką.
Koncert otworzy Natasza, wprowadzając publiczność w klimat francuskiej piosenki. Podczas wydarzenia Patrickowi Fiori towarzyszyć będą również gwiazdy polskiej sceny muzycznej – Alicja Szemplińska oraz zespół Tre Voci.
Bilety na koncert dostępne są na stronie:
👉 https://frenchtouchlabellevie.pl/kup-bilet-na-koncert/
Drugim wydarzeniem tegorocznej edycji French Touch będzie uroczysta gala w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, która odbędzie się 26 października o godz. 19:30. To jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń artystycznych jesieni, śledzone co roku przez miliony widzów.
Organizatorzy zapowiadają udział wybitnych gwiazd z Francji oraz krajów frankofońskich. Już dziś wiadomo, że na scenie pojawi się uwielbiana przez polską publiczność Zaz. Trwają również rozmowy z kolejnymi artystami, w tym z Garou oraz Patrickiem Bruel.
Wyjątkową atrakcją tegorocznej gali będzie pierwszy w Polsce występ legendarnego paryskiego kabaretu La Nouvelle Ève. Artyści zaprezentują trzy spektakularne choreografie inspirowane tradycją paryskiego kabaretu. Kulminacyjnym momentem wieczoru będzie kultowy French Cancan – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli francuskiej kultury, kojarzony z wolnością, energią i elegancją.
Fotorelacja z konferencji prasowej: materiały organizatora








Posted on 5 grudnia, 2025
by Marta Ewa Wroblewska
0 
„Lubię siebie. Nie dlatego, że jestem idealna. Dlatego, że jestem prawdziwa” – pod tym hasłem 3 grudnia w warszawskiej restauracji PRIMITIVO Kuchnia i Wino odbyło się spotkanie prasowe inaugurujące 6. edycję kampanii #lubiesiebie. To nie kolejna inicjatywa o wyglądzie, lecz manifest świadomego życia w zgodzie ze sobą – ze swoim ciałem, emocjami i niedoskonałościami. Inicjatorem akcji jest dr Franciszek Strzałkowski. Spotkanie poprowadziła współtwórczyni akcji, Joanna Sokołowska-Pronobis.
„Polki zasługują na samoakceptację i docenienie siebie. Dla większości kobiet to wyjątkowo wymagający proces, pełen wyzwań. Dotyczy to nawet naszych ambasadorek – kobiet, które dziś są inspiracją dla innych, ale również mają za sobą długą, niełatwą drogę. Dzielą się swoimi doświadczeniami, opowiadają o zakrętach, trudnościach i o tym, że nawet jeśli dziś czują się spełnione, to ta przemiana wymagała czasu. I nie ma w tym nic złego – najważniejsze jest, żeby podjąć tę drogę, mieć świadomość, że może być długa i trudna, ale warto konsekwentnie dążyć do samoakceptacji” – powiedział Dr Franciszek Strzałkowski.
Ambasadorkami tegorocznej edycji zostały cztery wyjątkowe kobiety: aktorka Roma Gąsiorowska, Karolina Gorczyca, Paulina Chapko i trenerka kobiet 40+, Ola Żelazo. Każda z nich symbolizuje inny wymiar samoakceptacji, tworząc wspólnie portret współczesnej kobiety, która nie walczy ze sobą, ale wybiera siebie. Uczestniczki wydarzenia podzieliły się osobistymi doświadczeniami dotyczącymi pielęgnowania dobrej relacji z samą sobą. Opowiadały o tym, jak się doceniać, nagradzać, zaakceptować swoje wady i niedoskonałości ciała. Zwróciły uwagę również na to jak ważna jest przy tym harmonia, spokój wewnętrzy, aktywność fizyczna i ogólny dobrostan.
„Dołączyłam do kampanii #lubiesiebie, ponieważ uważam, że jest ona niezwykle ważna i niesie ze sobą misję. Porusza ona fundamentalny temat dbania o siebie i swój dobrostan. Bez samoakceptacji trudno jest nam dobrze funkcjonować, dlatego powinniśmy się jej uczyć i przekazywać tę wiedzę następnym pokoleniom” – wyznała Karolina Gorczyca.
Podczas spotkania obecna była również ambasadorka 5.edycji, aktorka Magda Kumorek, która wygłosiła inspirujący power speeche, w którym zachęcała kobiety do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i zaprezentowała kroki jakie należy podjąć, aby zaakceptować swoje ciało.
„Nauka samoakceptacji to inwestycja w siebie. Dorosłość polega na wzięciu odpowiedzialności za swoje życie – nikt za nas nie sprawi, że poczujemy się szczęśliwi. To zależy wyłącznie od nas i powinniśmy zrobić wszystko, aby poświęcić sobie czas i o siebie zadbać” – powiedziała Magda Kumorek.
Wśród gości wydarzenia znalazły się ambasadorki poprzednich edycji, m.in. Maria Sadowska, Mariola Bojarska-Ferenc, Jowita Budnik, Alina Adamowicz, Kamilla Baar, Marta Dąbrowska i Anna Szymańczyk i Aleksandra Hamkało
„Kampania #lubiesiebie przypomina nam, że jesteśmy wystarczające takie, jakie jesteśmy – wartościowe, wyjątkowe, choć nie idealne. To ważne, by regularnie sobie o tym przypominać i uczyć się po prostu lubić siebie” – powiedziała Jowita Budnik.
„Lubmy siebie! Dlaczego? Dlatego, że każdego dnia budzimy się i zasypiamy ze sobą, a codzienne wyzwania pokonujemy w naszym własnym wnętrzu. Samoakceptacja to proces. To umiejętność: być dla siebie serdeczną, dawać sobie wsparcie, gdy jest trudno, i cieszyć się ze sobą, gdy jest dobrze. To podwajanie swojej wewnętrznej siły i wartości” – podsumowała Kamilla Baar.
Kampania #lubiesiebie przypomina także o sile jaka tkwi we wzajemnym wsparciu. Zachęca do dostrzegania piękna w sobie i innych oraz przypomina o tym, że każda kobieta przechodzi swoją drogę do samoakceptacji inaczej.
Partnerami kampanii są Klinika Strzałkowski, EuroScaleMed, Laboratoires Vivacy Polska, ORIBE Polska i Primitivo Kuchnia & Wino.
Kampania #lubiesiebie jest realizowana od 2022 roku. To właśnie pierwsza edycja projektu otworzyła cykl skierowany do wszystkich kobiet, zapraszając je do rozmowy o samoakceptacji, autentyczności i budowaniu wewnętrznej równowagi. Od sześciu edycji kampania pokazuję, że #lubiesiebie nie jest hasłem, tylko wyborem. Bo samoakceptacja nie polega na tym, by niczego nie zmieniać, tylko by wiedzieć dlaczego coś zmieniamy.






















Posted on 2 grudnia, 2025
by Marta Ewa Wroblewska
0 
Obejrzyj cały katalog klikając w zdjęcie powyżej lub w ten link: https://katalogsephora.pl/xmas-2025
Święta coraz bliżej, już najwyższy czas by zastanowić się, czym obdarujemy naszych bliskich.
Od wielu lat kosmetyki są w czołówce najbardziej oczekiwanych i trafionych upominków.
Spełniają oczekiwania na kilku płaszczyznach; są użyteczne, ale jednocześnie przyjemnie działają na nasze zmysły węchu i dotyku, a przy tym pięknie wyglądają.
Tegoroczny katalog SEPHORA – PODARUJ COŚ PIĘKNEGO pomoże w wyborze wymarzonych produktów.
Znajdziemy tu najbardziej topowe perfumy, nowości makijażowe, przepięknie zapakowane zestawy pielęgnacyjne, czy modne od lat kalendarze adwentowe.
Poniżej kilka propozycji, co wybrać, a jeżeli nie macie czasu, to karta upominkowa na wybraną kwotę również będzie wspaniałym prezentem.
Oglądajcie, zamawiajcie i kupujcie.
Zwróćcie uwagę na wiele aktualnych promocji, które znajdziecie w aplikacji, na stronie Internetowej i w sklepach stacjonarnych.


















Posted on 24 września, 2024
by Marta Ewa Wroblewska
0 
Muzyka, sztuka, moda, kino, kulinaria… rodem z Francji ponownie zawitają do Polski.
Już po raz 10. organizatorzy wraz z Ambasadą Francji spróbują przenieść odrobinę francuskiego stylu i smaku.
Ponownie w październiku będziemy świadkami zakrojonej na szeroką skalę promocji francuskiej kultury połączonej ze sprzedażą najlepszych regionalnych produktów. Akcja handlowa będzie trwała od 17 do 31 października 2024 r. i weźmie w niej udział ponad 3500 punktów sprzedaży należących do sieci sklepów Biedronka. Wśród partnerów tegorocznej akcji znajdują się takie marki, jak: Président czy Bonduelle.
Podobnie jak w poprzednich latach wydany zostanie bezpłatny magazyn: „French Touch La Belle Vie”, który rokrocznie dociera do ponad 4 milinów widzów. Będzie można go pobrać ze strony internetowej www.frenchtouchlabellevie.pl już od 3. października! Do poczytania mnóstwo ciekawych tekstów i wywiadów z różnych dziedzin kultury, sztuki, mody, kulinariów, sportu i biznesu.
Po raz 10. zostanie także zorganizowana jubileuszowa, uroczysta Gala w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej: French Touch La Belle Vie! W programie znajdą się występy francuskich i polskich gwiazd, wśród których pojawią się w tym roku: Carla Bruni, Florent Pagny, Jain, Claude, Andrzej Piaseczny, Margaret, Natalia Nykiel, Nour Ayadi oraz Sarah Schwab. Artyści wystąpią również w niepowtarzalnych polsko-francuskich duetach, zaaranżowanych specjalnie na tę okazję. Uczcie muzycznej będzie towarzyszył występ zespołu tanecznego La Compagnie D’pendanse.
Show French Touch odbędzie się już 3. października o godz. 19:00, a retransmisję wydarzenia będzie można obejrzeć w Telewizji Polsat 15. listopada o godz. 22:10.
Poniżej relacja z konferencji prasowej.
Tekst: Marta Ewa Wróblewska
Plakat: Materiały Prasowe French Touch
Zdjęcia: Tomasz Kłos





Posted on 10 czerwca, 2024
by Marta Ewa Wroblewska
0 Nową Królową poznamy podczas wielkiej gali już 28. czerwca w Warszawie.

Przed nami wielki finał najstarszego i najbardziej prestiżowego konkursu piękności w Polsce – MISS POLONIA 2024. Gala połączona z obchodami jubileuszu 95 lecia wyborów odbędzie się w piątek, 28 czerwca w Warszawie. Transmisja na żywo o godzinie 20:10 na antenie TVP2 i TVP Polonia! 4 czerwca w Restauracji ROXX odbyła się konferencja prasowa przed finałową galą.
W wyborach bierze udział 24 przepięknych kandydatek z całej Polski oraz trzy reprezentantki Polonii Amerykańskiej. Jedna z nich zostanie 45. w historii laureatką Miss Polonia i przejmie koronę z rąk Ewy Jakubiec! Gospodarzem i Partnerem Strategicznym tegorocznej edycji konkursu jest Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego.
Wyjątkowy finał z udziałem gwiazd!
Tegoroczna, jubileuszowa gala zapowiada się naprawdę wyjątkowo. Oprawę prezentacji finalistek stanowić będzie nowoczesna, multimedialna scenografia i ogromna scena, która będzie miała blisko 300m2. Reżyserem gali jest Konrad Smuga, autorem scenariusza i producentem konkursu Igor Włodarczyk, zaś twórcą projektu spektakularnej scenografii i multimediów Jacek Chojczak.
Wielką galę poprowadzą Miss Polonia 2022, Krystyna Sokołowska i prezenter „Pytania na śniadanie” Robert Stockinger. Wsród gwiazd muzycznych na scenie zobaczymy Nataszę Urbańską, Igora Herbuta i Janka Górkę – zwycięzcę ostatniej edycji „The Voice Poland”. O oprawę muzyczną widowiska zadba band Torres Brothers. Choreografią kandydatek konkursu i przygotowaniem występów tanecznych zajmie się Daniel Borzewski.
W jury, które wybierze nową Miss Polonia zasiądą znawcy świata piękna i wyjątkowych osobowości m.in.: Karolina Bielawska – Miss World, aktualna MIss Polonia Ewa Jakubiec, make-up artist Harry Jefferson.
W trakcie gali kandydatki zaprezentują się w kilku pokazach mody m.in. kolekcji sukni wieczorowych i ślubnych projektu Madonna Atelier, kolekcji sukni koktajlowych i wieczorowych projektu Doroty Kuźnickiej, premierowej kolekcji marki Monnari, kolekcji inspirowanej zapachami Sorvella Perfume by Angelika Józefczyk, a także w pokazie bielizny Bohomoss i kostiumach kąpielowych Gabbiano oraz kolekcji Colibra. O fryzury najpiękniejszych Polek zadba team Alfaparf Milano Professional – Partner Główny Konkursu Miss Polonia.
Na scenie nie zabraknie także laureatek konkursu z lat ubiegłych, które wystąpią w specjalnym pokazie z okazji jubileuszu 95 lecia wyborów Miss Polonia. Całość wydarzenia będzie transmitowana na antenie TVP2. Podczas transmisji, widzowie, w drodze głosowania SMS, wybiorą Miss Publiczności.
95 lat celebracji piękna! Historia konkursu Miss Polonia sięga aż 1929 roku
Miss Polonia to jeden z najstarszych konkursów piękności na świecie, którego obecny kształt i misja zostały oparte na 95 latach tradycji organizacji wyborów najpiękniejszej Polki. Pierwsza edycja wyborów odbyła się̨ w 1929 roku. Pomysłodawcą nazwy konkursu jest literat Tadeusz Boy Żeleński. Obecnie organizatorem konkursu jest agencja IGO-ART.
Laureatki Miss Polonia reprezentowały i reprezentują̨ nasz kraj w najważniejszych międzynarodowych konkursach piękności na świecie: Miss World, Miss Earth czy Miss Grand International co uważamy za szczególną wartość konkursu oraz wielkie wyróżnienie, kiedy Miss Polonia to także Ambasadorka Polski. Wśród wielu sukcesów zagranicznych naszych Miss należy wyróżnić triumf w największym konkursie piękności na świecie Miss World w 1989 – Aneta Kręglicka, a w 2022 – Karolina Bielawska sięgnęły po miano Najpiękniejszej Kobiety na świecie.
Ubiegły rok przyniósł nam wiele powodów do dumy i radości. Finał Miss Polonia 2023 zakończył się naszym wielkim powodzeniem. Koronację Ewy Jakubiec transmitowaną na żywo w TVP2 obejrzało średnio 1,5 miliona widzów, co sprawiło, że gala Miss Polonia stała się liderem oglądalności wśród konkursów piękności w Polsce i znalazła się na liście najchętniej oglądanych programów telewizyjnych.
Chcesz być częścią tego wyjątkowego widowiska i na żywo zobaczyć koronację Najpiękniejszej Polki? Ruszyła sprzedaż biletów na galę finałową Miss Polonia 2024 na portalu eventim.pl. Nie może Ciebie zabraknąć!
Tekst: materiały prasowe
Fot. Mieszko Piętka/AKPA











TRANSFORMACJA I UWALNIANIE.

Międzynarodowy Festiwal Fotografii w Łodzi już po raz 23. zaprezentuje krajobraz polskiej i światowej fotografii współczesnej. Premiery projektów m.in. Weroniki Gęsickiej i Przemka Dzienisa, gwiazdy międzynarodowej fotografii w opowieściach o transformacji i uwalnianiu, najciekawsze tematy fotograficzne sezonu – Fotofestiwal ogłosił program blisko trzydziestu wystaw i kilkadziesiąt wydarzeń towarzyszących, na które zaprasza do Łodzi między 13 a 23 czerwca.
W wielu przypadkach, szczególnie wystaw międzynarodowych, to także jedyna okazja na zobaczenie tych projektów w Polsce.Nic dziwnego, że od ponad dwóch dekad impreza przyciąga do Łodzi miłośników fotografii z całego kraju i Europy.
– Zawsze staramy się nie tylko pokazywać zdjęcia i prezentować ciekawe osobowości ich twórców, ale także zastanawiać się nad tym, po co nam fotografia. W tym roku spoglądamy na wiele osobistych historii twórców, dla których fotografia stała się sposobem na poradzenia sobie z trudnymi emocjami i doświadczeniami– mówi Marta Szymańska z rady programowej festiwalu.
– Ale szukamy także mniej osobistych prac, w których artyści używają obrazu, aby opowiedzieć o procesach transformacji i uwalniania z zastałych schematów i struktur takich jak m.in. patriarchat czy religia. Uwalnianie jest myślą przewodnią, którą łączy 6 indywidualnych wystaw międzynarodowych artystów, zaprezentowanych w głównym centrum festiwalowym – wyjaśnia Krzysztof Candrowicz z rady programowej.
Cztery premiery polskich twórców i twórczyń
Szczególne miejsce w tegorocznym programie zajmą premiery. Najnowsze prace pokaże Weronika Gęsicka (Paszport Polityki 2020), artystka wizualna, która projektem „ENCYCLOPAEDIA” opowie o przypadkach, gdy nieistniejące zjawiska i ludzie zyskali światowy rozgłos wskutek błędów i fikcyjnych haseł w encyklopediach i leksykonach. Gęsicka stworzyła projekt w oparciu o zdjęcia stockowe i narzędzia sztucznej inteligencji. Pokaże je w Galerii Re:medium we współpracy z warszawską Galerią Jednostka.
PRZEMEK DZIENIS, artysta znany z konceptualnej fotografii oraz reżyserii nagrodzonych Fryderykami wideoklipów m.in. Krzysztofa Zalewskiego i Brodki, na Fotofestiwal przygotuje pierwszy projekt artystyczny po ponad siedmiu latach przerwy. „Dobry żal” jest przewrotną refleksją na temat przemijających wspomnień. Zapiski pamięci artysta przekształca w obrazy, a następnie w obiekty o niepokojących strukturach, zaskakująco organicznych kształtach, zniekształconych dźwiękach. Rzeźby, zdjęcia i instalacje audiowizualne zostaną pokazane w wyjątkowych wnętrzach Kamienicy Hilarego Majewskiego, najnowszej instytucji sztuki w Łodzi.
MAGDA HUECKEL, artystka wizualna, reżyserka i fotografka polskiej sceny teatralnej, w kolażach tworzonych na bazie zdjęć z archiwów fotograficznych i gazet, zajmie głos w dyskusji o przedstawieniach kobiecego ciała w naszej kulturze.
Natomiast zwieńczeniem 13-letniego etapu pracy GRZEGORZA WEŁNICKIEGO (Rats Agency, A-P-P) z tematem śmierci będzie jego indywidualna wystawa w galerii Szkoły Filmowej.
Gwiazdy współczesnej fotografii o uwalnianiu
DIEGO MORENO z dystansem, humorem i w bezkompromisowym stylu, pokaże fotografie, które zachwyciły w ostatnich latach międzynarodową scenę (m.in. Talent Roku 2022 prestiżowej instytucji Foam) – zwróci naszą uwagę na obciążenia tradycji chrześcijańskich i heteronormatywnej kultury.
GościemFotofestiwalu będzie MARTIN KOLLAR – jeden z najważniejszych współczesnych fotografów słowackich, który opowiedział o doświadczeniu śmierci najbliższej osoby. Formą żałoby stał się dla artysty powrót do archiwum fotograficznego, a efekt tego procesu to poruszający i odważny projekt „Afters”.
Zaprezentowane zostaną też prace GLORII OYARZABAL, laureatki Grand Prix Fotofestiwal w 2020 roku, hiszpańskiej artystki badającej kwestie dziedzictwa kolonialnego Zachodu. Na Fotofestiwalu artystka opowie o opresyjnej roli muzeów w światowej kulturze.
Szwajcarski artysta LUKAS HOFFMAN, któryzostałuznany za odkrycie największego festiwalu fotografii na świecie w Arles w 2020, na Fotofestiwalu zaprezentuje dużą indywidualną wystawę i będzie to pierwszy pokaz jego prac w Polsce. Wielkoformatowe, piękne, abstrakcyjne, powracające do źródeł fotografii prace pozwolą widzom na powolną kontemplację i uwolnienia się od codziennego zgiełku.
Albania, Bośnia i kraje, które nie istnieją – najciekawsze tematy fotograficzne sezonu w Programie Otwartym.
Program Otwarty to kolejna część przeglądu światowej fotografii – sześć projektów wyłonionych spośród 1200 zgłoszeń. W tej sekcji osoby artystyczne opowiedzą m.in. o skomplikowanej i trudnej historii reżimu Albanii (Camilla de Maffei, „The Great Father”) czy powojennej historii Bośni i Hercegowiny (Adrien Selbert „The Real Edges”). Z kolei projekt „An Atlas of countries that don’t exist” włoskiego duetu artystycznego bada pięć regionów, których niepodległość i tożsamość nie została uznana na międzynarodowej arenie.
Fotofestiwal dla dzieci
W Łodzi swoją pierwszą odsłonę będzie miała wystawa dla dzieci „Fotografia jest wszędzie”, dająca pretekst do rozmyślań, jak wyglądałby świat, gdyby fotografia nie została wynaleziona. Czy wiedzielibyśmy jak wyglądają oczy pająka, jak jest na księżycu oraz czym bawią się dzieci w innych częściach świata? Kuratorki (Marta Szymańska, Katarzyna Sagatowska i Monika Szewczyk-Wittek) pokażą w zupełnie nowym kontekście prace takich uznanych osób artystycznych jak: Carolle Benitah, Karolina Jonderko, Kacper Kowalski, Gabriele Galimberti i inni.
Fotofestiwal to także kilkanaście wystaw organizowanych przez inne instytucje na terenie Łodzi, wśród nich m.in. pierwsza w Polsce indywidualna wystawa Iosifa Királya – jednego z najbardziej zasłużonych i znanych rumuńskich artystów wizualnych. Wystawa jest organizowana w ramach Sezonu Kulturalnego Rumunia-Polska 2024-2025. W programie znajdzie się także seria wydarzeń towarzyszących, koncertów, pokazów filmowych i warsztatów.
Pełen program na www.fotofestiwal.com i w mediach społecznościowych.
Fotofestiwal – 23. Międzynarodowy Festiwal Fotografii w Łodzi
13-23 czerwca 2024
Organizator: Fundacja Edukacji Wizualnej
Współorganizatorzy: Łódzkie Centrum Wydarzeń, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fabryka Sztuki w Łodzi
Główni partnerzy: Futures Photography ze środków Unii Europejskiej Programu Kreatywna Europa, Pro Helvetia, Uniwersytet Łódzki, Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi, Instytut Rumuński
Sponsor festiwalu: VisionExpress
Centrum festiwalowe: Art_Inkubator w Fabryce Sztuki
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Nowoczesne ekspresy do kawy marki SIEMENS – konferencja prasowa

Nowoczesna technologia to nieodłączny element naszego życia. To właśnie ona sprawia, że możemy czerpać prawdziwą przyjemność z picia kawy. Dzięki zaawansowanym technologiom, które są znakiem rozpoznawczym ekspresów marki Siemens, możemy pić dokładnie taką kawę na jaką mamy ochotę. Sensory rozróżniające ziarna kawy oraz dostosowanie każdego aspektu zaparzania. Te innowacje są już dostępne na wyciągnięcie ręki!
Na co zwrócić uwagę wybierając nowoczesny ekspres do kawy? Które z udogodnień już teraz możemy mieć we własnym domu? Oto lista, która z pewnością pomoże zaktualizować wiedzę kawoszy na temat najbardziej zaawansowanych urządzeń, dostępnych dla każdego.
Leniwy poranek, ważna narada czy spotkanie ze znajomymi – przyjemność czerpana z picia doskonale zaparzonej kawy, w każdej z tych sytuacji, jest niezmienna. Dobra kawa charakteryzuje się bogactwem różnych smaków: jagoda, czekolada, wanilia, owoce czy orzechy. Tylko precyzyjne dostosowanie wszystkich parametrów parzenia zapewnia miłośnikom kawy możliwość wydobycia pełni smaku. Bardzo ważnym elementem tego procesu jest autorski system marki Siemens iAroma, czyli DNA ekspresów z linii EQ. Tworzą go niezawodny młynek ceramiczny, opatentowana grzałka, która dba o idealną temperaturę parzonej kawy, co przekłada się na jej wyjątkowy smak, inteligentna pompa wody, unikalna i niezawodna jednostka zaparzająca, czyli serce każdego ekspresu.
Model Siemens EQ900 podnosi poprzeczkę bardzo wysoko, gdyż pozwala na samodzielne ustawienie wielu wskaźników, a co za tym idzie na uwolnienie najsubtelniejszych niuansów kawy. Na jej smak i aromat ma wpływ 5 podstawowych wskaźników: moc, rozmiar, temperatura i szybkość zaparzania, a w przypadku kaw mlecznych – proporcje między kawą a mlekiem. Miłośnicy aromatycznego napoju wybierając system baristaMode mają możliwość dostosowania wszystkich parametrów parzenia do ich indywidualnego smaku. Koneserzy kawy tak jak wytrawni bariści mogą eksperymentować z ilością wody, wielkością ziaren, ilością mleka oraz czasem i temperaturą parzenia. Zwolennicy gotowych rozwiązań mogą skorzystać z systemu comfortMode, który sam wybierze wszystkie parametry i zaparzy kawę.
Czy to możliwe, żeby nie podróżując do Austrii rozkoszować się smakiem Verlängerter,
a w domu pić prawdziwe kolumbijskie Cortado? Już tak! Nowoczesne ekspresy rozpieszczają nas specjałami kawowymi z całego świata. Funkcja Siemens Coffe World dostępna w modelach EQ700 oraz EQ900 umożliwia wybór aż 21 specjałów kawowych, w tym włoskiego Ristretto czy australijskiego Flat White. Dzięki aplikacji Home Connect od marki Siemens, która służy do zdalnego zarządzania domem, w tym ekspresami, wachlarz dostępnych specjałów zwiększa się do 30!
Ekspresy najnowszej generacji nie przestają zaskakiwać nowoczesnymi rozwiązaniami, które ułatwiają sterowanie urządzeniami między innymi poprzez swoją intuicyjność czy prostotę obsługi. W pełni dotykowe wyświetlacze to już nie tylko domena telefonów czy tabletów, ale rozwiązanie dostępne także w ekspresach. Modele EQ700 oraz EQ900 wyposażone są w duże, dotykowe wyświetlacze, dzięki którym miłośnicy kawy przesuwając palcem mogą wybierać z menu, te pozycje czy parametry, które pozwalają zaparzyć ich wymarzoną kawę.
Coraz powszechniejsze jest zdalne zarządzanie ogrzewaniem, oświetleniem czy nawet pralką. Dlaczego w takim razie nie wykorzystać tej funkcji w ekspresach? Wybrane modele z linii EQ już ją mają! Wystarczy, że posiadasz sprzęt Siemens wyposażony w Wi-Fi, a na telefonie aplikację Home Connect. Dzięki niej możesz zaparzyć ulubioną kawę wylegując się w łóżku bądź wracając z pracy. Aplikacja umożliwia także wybór dodatkowych specjałów kawowych oraz podaje informacje na temat prażenia ziaren czy umożliwia zdalną diagnostykę. Dzięki niej nie trzeba wzywać specjalisty, żeby wykryć ewentualne usterki.
Ekspresy z linii EQ doskonale odnajdą się w prostych, nowoczesnych, ale także eklektycznych wnętrzach. Cechą łącząca wszystkie modele jest prostota, elegancja, ale także wyrazistość i funkcjonalność.
Bogata oferta ekspresów linii EQ to gwarancja, że każdy znajdzie rozwiązanie idealne dla siebie i swoich potrzeb – zarówno pod kątem przyzwyczajeń, designu jak i nowoczesnych technologii.
Foto: Marta Ewa Wróblewska








Poruszające, przeszywające, przerażające i pouczające kino, ukazujące wojnę
zupełnie inaczej, niż historie, które miałeś okazję widzieć do tej pory. Film
będący adaptacją powieści z wątkami autobiograficznymi Leopolda Tyrmanda pt.:
„FILIP” z przejmującą tytułową rolą Eryka Kluma i międzynarodową obsadą.
Jest rok 1941. Dwudziestokilkuletni Filip, polski Żyd traci w strzelaninie w
warszawskim Getcie ukochaną dziewczynę i swoich bliskich. Dwa lata później
spotykamy go we Frankfurcie, w sercu nazistowskich Niemiec, gdzie podając się
za Francuza zatrudnia się jako kelner w ekskluzywnym hotelu. Wydaje się, że
jego starannie zbudowana codzienność toczy się z dala od tragizmu wojny, mimo
iż skrupulatnie ukrywana tożsamość powoduje permanentną niepewność jutra. Filip
na co dzień korzysta z uroków życia, otacza się przyjaciółmi z całej Europy i
uwodzi kolejne kobiety. Tymczasem splot nieprzewidzianych wydarzeń doprowadzi
do sytuacji, w której Filip będzie musiał zrzucić maskę cynizmu, a jego świat w
jednej chwili rozsypie się jak domek z kart.
Obraz pokazuje, jak wojna odziera młodych ludzi z beztroski, naiwności,
prawa do błędów planów i marzeń, fundując im najszybszy i najokrutniejszy kurs
dorosłości, jaki można sobie wyobrazić.
Na uwagę zasługuje ciekawe prowadzenie kamery, montaż i przenikliwa muzyka.
Reżyseria: Michał Kwieciński
Wystąpili: Eryk Klum, Victor Meutelet, Caroline Hartig, Zoe Straub, Sandra Drzymalska, Maja Szopa, Gabriel Raab, Robert Więckiewicz i inni.
FILIP – film, który trzeba zobaczyć.
Poniżej fotorelacja z premiery w Multikinie Złote Tarasy.
Tekst: Marta Ewa Wróblewska
Foto: Tomasz Kłos



























































Posted on 12 marca, 2023
by Marta Ewa Wroblewska
0 
Podczas piątkowej konferencji marki Head & Shoulders została zaprezentowana nowa linia szamponów.
Na spotkaniu pojawił się także ambasador marki Marcin Prokop.
Nowa przełomowa formuła szamponu Head & Shoulders Classic Clean Microbiome Balance zwalcza łupież i pomaga zapobiegać jego nawrotom.
Rewolucyjna formuła od Head & Shoulders zapewnia kompleksową ochronę skóry głowy i przywrócenie równowagi mikrobiomu, dzięki temu skóra głowy i włosy są zdrowe i pozbawione łupieżu. Jako jedna z niewielu
w swojej kategorii, formuła została stworzona w taki sposób, aby przestawić użytkowników ze stosowania szamponów przeciwłupieżowych jako odpowiedzi na problem łupieżu, na sposób jego zapobiegania.
Codzienna pielęgnacja skóry to również pielęgnacja skóry głowy
Wiedza o mikrobiomie w pielęgnacji skóry rośnie, ale czym jest mikrobiom skóry głowy i dlaczego potrzebuje on ochrony?
Mikrobiom to zespół drobnoustrojów (takich jak grzyby, bakterie i wirusy) zamieszkujących organizm człowieka. Każdy mikrobiom jest wyjątkowy (podobnie jak odciski palców) i niewiarygodnie duży – jego rozmiar to ok. 10 drobnoustrojów na komórkę – co stanowi równowartość aż 2 kg!
Mikrobiom pełni funkcję bariery pomagającej chronić i utrzymywać skórę w zdrowiu. To niewidzialny ekosystem mikroorganizmów żyjących na powierzchni skóry całego ciała, a więc także skóry głowy. Zaburzenie równowagi mikrobiomu może prowadzić do przesuszania się skóry, przetłuszczania i zaczerwienień. Na skórze głowy objawia się w sposób widoczny w formie łupieżu.
Utrzymywanie równowagi mikrobiomu jest kluczowe, nie tylko w zapobieganiu łupieżu, ale również zapewnieniu zdrowej kondycji skóry głowy oraz włosów.
Wielu z nas stosuje różne rytuały pielęgnacji i ochrony skóry. Niestety w przypadku skóry głowy często poważnie traktujemy dopiero widoczne oznaki problemów, takie jak łupież. Kiedy zauważalny gołym okiem łupież zanika, wracamy do zwykłych szamponów, efektem czego aż 45% z nas boryka się z cyklicznie nawracającym łupieżem.
Dermatolożka dr Urszula Pawłowska, członkini Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, wyjaśnia: „Zaburzona równowaga mikrobiomu skóry głowy prowadzi do takich problemów, jak łupież, swędzenie i nadmierne przetłuszczanie. Regularne stosowanie środków zapewniających holistyczne dbanie o skórę głowy i włosy pozwoli na zwalczenie nawet najbardziej upartego, cyklicznie powracającego łupieżu”.
Rewolucja w podejściu do łupieżu
Nawrót łupieżu jest sygnałem zachwianej równowagi mikrobiomu skóry głowy. Regularne korzystanie z szamponów Head & Shoulders zapewnia skuteczną ochronę skóry głowy poprzez zbalansowanie mikrobiomu, co pomaga w zapobieganiu łupieżu oraz jego nawrotom.
Aktywny składnik nowej formuły szamponów Head & Shoulders Piroctone Olamine zwalcza przyczynę łupieżu – obecność grzybów Malassezia Globosa, a także niweluje łuszczenie, swędzenie i przetłuszczanie się, będąc jednocześnie delikatnym dla skóry głowy.
Formuła Microbiome Balance wzbogacona jest o kompleks aktywnych multiwitamin: B3, B5 i E, dzięki czemu wspiera i przywraca optymalny poziom nawilżenia skóry głowy. Buduje również naturalną ochronę dzięki zawartym antyoksydantom, podczas gdy składnik Piroctone Olamine zwalcza grzyby Mallassezia, by jeszcze bardziej wzmocnić zdrową i wolną od łupieżu skórę głowy.
Zapobiegaj wypadaniu włosów z szmaponem Head & Shoulders Anti-Hair Fall
Nowym dodatkiem do portfolio marki jest szampon Head & Shoulders Anti-Hair Fall wzbogacony o kofeinę, który sprzyja utrzymaniu mocnych, pozbawionych łupieżu włosów oraz zmniejsza ich wypadanie o 90%.
11% konsumentów jest zainteresowanych preparatami hamującymi wypadanie włosów spowodowanemu przez szczotkowanie, stylizację czy drapanie. Osłabione włosy są bardziej podatne na łamanie, dlatego nowy szampon Head & Shoulders Anti-Hair Fall nie tylko pomaga zapobiegać łupieżowi, ale również wzmacnia włosy, co pozwala na cieszenie się pięknymi, pozbawionymi łupieżu włosami, które nie mają już skłonności do wypadania.
„Zaburzona równowaga skóry głowy jest bardzo powszechną i często pomijaną przyczyną wypadania i utraty włosów” – mówi dr. Urszula Pawłowska. „Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że ich skóra głowy jest w złym stanie, jeśli nie powoduje uczucia swędzenia lub dyskomfortu”.
Produkty Head & Shoulders, jednej z marek Procter & Gamble są właściwe dla każdego typu włosów i oferują perfekcyjne rozwiązanie dla prewencji łupieżu. Formuły szamponów, w tym Microbiome Balance, są rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Dermatologiczne. Butelki Head & Shoulders zawierają 40% plastiku z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia.
Tekst: Materiały prasowe producenta
Foto: Tomasz Kłos









Dobra praca, pieniądze, szklane wieżowce, restauracje, kluby, piękne dziewczyny,
Mogłoby się wydawać, że Czarny – gwiazda warszawskiej palestry wiedzie życie o jakim każdy marzy.
Czy jednak na pewno?
Zobacz codzienność wielkomiejskich Millenialsów. Film o ich radościach, smutkach, dylematach i tęsknotach, a wszystko to okraszone dużą dozą ironicznego humoru.
W filmie wystąpili: Bartosz Gelner, Michalina Olszańska. Majka Jeżowska (debiut na wielkim ekranie), Paweł Małaszyński, Karolina Gorczyca i inni.
Poniżej fotorelacja z premiery filmu POKOLENIE IKEA.
Tekst: Marta Ewa Wróblewska
Foto: Tomasz Kłos
Posted on 10 marca, 2023
by Marta Ewa Wroblewska
0 
Premierowy pierwszy odcinek kostiumowego serialu TVP „Polowanie na ćmy”, opartego na adaptacji powieści Wacława Holewińskiego pt.: „Pogrom 1905.” już 19. marca 2023 na antenie Jedynki.
Warszawa, maj 1905 roku. Młoda, uwikłana w relacje z działaczami niepodległościowymi dziewczyna, wychodzi z więzienia i zostaje sprzedana do ekskluzywnego burdelu Franciszki Szlimakowskiej.
Przyjmuje imię Yvette i pracując jako prostytutka postanawia zarobić tam na wyjazd do swojego ukochanego na Syberię. Chce wziąć życie w swoje ręce, licząc na odmianę losu.
Nie przeczuwa nadchodzącej burzy, którą wywoła spisek polityczny zrodzony w głowie szefa carskiej Ochrany, generała Margrafskiego, realizowany z jednym z najbardziej niebezpiecznych ludzi warszawskiego półświatka, zarazem skorumpowanym policjantem, Wiktorem Grunem.
Dotychczasowe represje działają na dumnych Polaków jak płachta na byka, przybliżając zagrożenie zrywu niepodległościowego, z którym stacjonujące w Warszawie wojsko może sobie nie poradzić.
Nastroje są zbyt silne, dlatego Margrafski postanawia przekierować energię w innym kierunku i sprowokować zamieszki na tle obyczajowym. Celem mają być warszawskie domy publiczne.
Reżyser: Michał Rogalski
Scenariusz: Anna Gabryś i Katarzyna Tybinka
Obsada: Monika Krzywkowska, Piotr Nerlewski, Piotr Siwek, Przemysław Stippa, Sonia Mietielica i inni.



Wywiad z Michałem Urbaniakiem – wybitnym muzykiem jazzowym, mistrzem skrzypiec, kompozytorem i aranżerem.
Rozmawiała i fotografowała: Marta Ewa Wróblewska

Podjął Pan naukę w szkole muzycznej za namową kogoś z rodziny? Czy od najmłodszych lat wiedział Pan, że będzie artystą muzykiem w przyszłości?
Mówmy sobie po imieniu. Od wielu lat mieszkam w Stanach, tam wszyscy mówią sobie na ty, tak jest łatwiej rozmawiać…Od szóstego roku życia z entuzjazmem występowałem na domowych imprezach. Mama robiła co weekend takie spotkania niemal dla całej Łodzi, mieliśmy willę i przychodziło wiele znanych osób, było fajnie i elegancko. Siedziałem przy adapterze i udawałem, że na czymś gram, słuchając zespołu akordeonistów, a poza tym śpiewałem i tańczyłem pasodoble. Pamiętam, byliśmy zaprzyjaźnieni z rodziną prof. Irzykowskiego z Wyższej Szkoły Muzycznej. Jego żona Zofia, pewnego dnia powiedziała mojej mamie, że Michaś ma talent i koniecznie powinien pójść do szkoły muzycznej, żeby grać na skrzypcach. Ale w szkole powiedziano mi, że nie ma miejsca na skrzypce, za to jest miejsce na altówkę. Powiedziałem, zdecydowanie nie… No i w ten sposób, po dobrze zdanym egzaminie wylądowałem w klasie skrzypiec.
Gra na skrzypcach, saksofonie wymaga ciężkiej pracy, codziennych ćwiczeń. Czy jako chłopak nie wolałeś grać z kolegami w piłkę?
Dzieliłem czas na to i na to. Potrafiłem opuszczać szkołę, grać sześć, siedem godzin na skrzypcach, potem w tajemnicy przed mamą jechałem na ukrytym przed nią rowerze do Łasku (miasto ok. 30 km od Łodzi) wracałem i jeszcze grałem w piłkę. Wszystko się udawało.
Dzięki Twojemu talentowi i pewnie też trochę szczęściu, dostałeś stypendium w USA. Powiedz o swoich początkach w Stanach. Twoja kariera to szczęśliwy american dream?
Jako 9–letni chłopak grałem w garniturze z orkiestrą symfoniczną w Filharmonii w Łodzi. Kiedy miałem 13 lat mama ubrała mnie na występ w krótkie spodnie, żebym wyglądał jak cudowne dziecko. Gdy miałem 15 lat już nikt nie wyrwałby mi saksofonu z ręki. Moja mama wspominała, że w dniu w którym kupiła mi saksofon straciła syna. Wychodziłem wtedy na ulicę Piotrkowską w Łodzi z Grand Hotelu i wyobrażałem sobie, że to jest 5 Avenue. Chodziłem na wszystkie amerykańskie filmy i co wieczór słuchałem jazzu w Voice of America, wiedziałem, że będę mieszkał w Nowym Jorku. Pracowałem na to wiele lat. Robiłem błędy, siedziałem za długo w Szwecji, myśląc, że przez Szwecję uda mi się dotrzeć do Stanów. W 1971 r. grałem z moim polskim zespołem na festiwalu w Montreux. Dostaliśmy tam główną nagrodę jako zespół i ja dostałem główną nagrodę jako najlepszy solista festiwalu. Nagrodą było stypendium do Berklee School of Music w Bostonie. Wiedziałem, że już jestem w Nowym Jorku, bo nie miałem zamiaru nigdy pojechać do szkoły w Bostonie. Miałem oficjalne zaproszenie do Stanów, ale odłożyłem to na 2 lata. Podróżowaliśmy grając w Europie, aż przyszedł moment, że 11 września 73 roku razem z Urszulą znaleźliśmy się na lotnisku Kennedy’ego. Miałem jeden plan, duży kontrakt z Columbia Records, a jak nie, to wracamy do Europy. Wszystko na jedną szalę. Urszula mówiła, że jestem wariat, Dyzio Marzyciel, że nic z tego nie wyjdzie. Podczas parady Pułaskiego na 5 Avenue, Urszula zaczęła płakać z patriotyzmu, którego ja nigdy nie miałem i nie będę miał, chciała wracać do mamy, do Zielonej Góry. Przedstawiciele Columbii zainteresowali się mną, widząc, że przychodzi jakiś trochę namolny facet. Sprowadzili z Europy moje płyty i mnie testowali. Okazało się, że testy wypadły znakomicie. Po trzech miesiącach zadzwonił wielki człowiek biznesu muzycznego John Hammond i spytał, Michael, kto jest twoim adwokatem? A reszta jest historią. Zrobił się szum, że Polak ma kontrakt z Columbia Records i wtedy pamiętam, miałem wywiad o szczęściu z Danielem Passentem w Nowym Jorku, który stwierdził, że mieliśmy szczęście. Odpowiedziałem mu, że ja przez 15 lat po kilkanaście godzin dziennie ciężko na to szczęście pracowałem. No i tak to właśnie jest z tym szczęściem.
Jak doszło do Twojej współpracy z Milesem Davisem?
Pojechałem do Stanów, żeby sprawdzić czy ja naprawdę czuję prawdziwy jazz, a właściwie zderzenie afrykańskiej muzyki z europejską. Dzisiaj nie mówię, że gram jazz, tylko muzykę rytmiczną i robię to lepiej i solidniej z muzykami czarnymi. Nie stać mnie było na znanych muzyków, zresztą nie lubię podpierać się czyimś nazwiskiem. Ja gram swoją muzykę. Wynajmowałem młodych muzyków i wykształciłem ich, a potem odchodzili do Milesa, ale zaden z nich nie zapomniał mnie do dzisiaj. Przez siedem lat grał ze mną Marcus Miller i Kenny Kirkland i wiele znanych nazwisk. Do spotkania z Milesem doszło, gdy moja sekcja rytmiczna nagrywała z nim w studiu, a Marcus był producentem. Miles widział mnie wcześniej w telewizji i spodobało mu się brzmienie moich skrzypiec. Przez mikrofon i filtry elektroniczne robię tak, że moje skrzypce „gadają” jak saksofon. Są bardziej ekspresyjne do jazzu, no i to mu się bardzo spodobało. Jak przyszedłem do studia, był tam już mój zespół, nagraliśmy nakładki na trzy utwory, tak jak chciał Miles, choć go tam nie było. Zostałem zaproszony na drugi dzień na spotkanie z Milesem i to było przeżycie. Chciał wiedzieć, jak mi się grało. Na koniec podszedł do mnie z tyłu i zaczął masować mi szyję: „No, jak się czujesz?” – zapytał.
I wtedy się naprawdę pobeczałem.
Jego twórczość i to spotkanie wywarło na Ciebie ogromny wpływ, skoro po tylu latach poświęciłeś mu płytę: „Miles of Blue”. Nazwa nawiązuje do krążka „Kind of Blue” Miles Davisa, który powstał 50 lat wcześniej?
Oczywiście i to wpływ na całe życie. Dla mnie i dla wielu muzyków, to był największy człowiek jazzu, on był wyrocznią, po prostu geniusz. On miał też wyczucie poza muzyczne, socjologiczne, kiedy, gdzie i jaką zagrać nutę i ją powtórzyć. Ja dużo mam z tego, ale go nie naśladuję. Np. inną muzykę piszę w Warszawie, inną w New Yorku, a inną na Florydzie. Wpływa na to miejsce i otoczenie. Moja mama pochwaliła mój utwór „Manhattan Men”. A ja mówię, to nie ja napisałem, to Nowy Jork. Bo jak można w otoczeniu aluminium i szkła pisać romanse cygańskie, nie da się. Ale dusza słowiańska została. Jeden z basistów powiedział –„Jak ty to robisz? Gramy takie ostre kawałki, funkowe, ale w brzmieniu jest jakaś nuta melancholii. Skąd ty to masz?”
Dzięki tej współpracy miałeś też okazję grać z Herbie Hancockiem?
Nie, to było trochę wcześniej. Miałem trasę przez całe Stany z polskim zespołem: Karolak, Jarzębski, Bartkowski, Urszula i ja, graliśmy pierwszą połowę każdego koncertu Herbie Hancocka. Stąd znaliśmy się bardzo dobrze, a potem z następnych płyt i koncertów. Byliśmy tak oryginalni, że staliśmy się atrakcją dla publiczności. Manager Dave Rubinson pod koniec trasy powiedział nam, że ukradliśmy Herbiemu koncert, show.
A Quincy Jones, jak doszło do tej współpracy?
Nagrywałem także z Quincy Jonesem. Herbie grał z Bensonem i ja także zagrałem. Takie nagrania stały się chlebem powszednim. Nie zdawałem sobie sprawy, kiedy staliśmy się kolegami. Wielkie nazwiska, to są wspaniali, mili, skromni ludzie, świetni koledzy, przyjaciele.
Czy widzisz jakąś różnicę między graniem jazzu z polskimi muzykami, a z amerykańskimi? Czy publiczność w Stanach jest bardziej wyrobiona?
Jest to stuprocentowa różnica, choć każda reguła ma wyjątek. Jest paru młodych muzyków w Europie, którzy grają fantastycznie, jest paru kolegów, geniuszy z mojej generacji, można ich policzyć na palcach, ale generalnie jak wyjeżdżam do Nowego Jorku, wystarczy kilka telefonów i już mam najlepszy zespół świata dla mnie. Muzyka rytmiczna, w tym jazzowa została stworzona w Ameryce, to jedyna kultura, która pochodzi z Ameryki. Amerykanie czują jazz. Oni jak chodzą to swingują, mają to we krwi. Do jazzu nie trzeba mieć głowy, ale serce, duszę, odwagę i przekorę. To jest taka muzyka.

Jazz kojarzy się z improwizacją, czy to najbardziej pociąga Cię w tej muzyce?
Absolutnie tak, no i rytm, prawdziwy rytm, to jest tajemnica zamczyska. Udało mi się to poczuć w Nowym Jorku, ten rytm, ten feeling i tę nostalgię. Teraz to nawet myśli i sny mam w tamtym języku.
Jak często grając z zespołem odchodzisz od wstępnych założeń i grasz improwizując? Czy jazzmanom są potrzebne próby?
Próby nie są konieczne, ale ja mam ogromnie dużo kompozycji, ponad kilkaset, lubię muzykom rozesłać nuty, albo napisać. A potem bywa tak, że młodzi grają dokładnie to, co napisałem, a ja im mówię na początku, że to jest tylko po to, żeby wiedzieli jak zaczynamy. Cała esencja tego wszystkiego, to jest taki twórczy niepokój, przed graniem, taka cisza przed burzą. Wielu z nas medytuje, albo lubi napić się drinka, ja też kiedyś tak robiłem, ale teraz wolę medytację, jest ważna. Tak, jak sportowiec przed meczem. Potem jak wchodzi się na estradę, to jest radość nie do opisania, ktoś inspiruje, ja coś zagram, ktoś się odezwie, zareaguje… Nie gram muzyki pozwalam muzyce grać.
Po raz kolejny organizujesz Urbanator Days. Niezwykłe na skalę światową wydarzenie, gdzie studenci, początkujący muzycy i amatorzy mogą przyjść na bezpłatne warsztaty zagrać z Tobą i innymi doświadczonymi jazzmanami. Wkładasz w organizację Urbanator Days mnóstwo pracy, dlaczego to robisz?
Ja nie mam talentu do szkolenia, ale to jest taka moja misja. Przychodzą do nas ludzie, którzy mają pasje, przeważnie nie mają wykształcenia muzycznego, wykonują inne zawody, ale nie przestają grać. Chcą pograć sobie z zawodowymi muzykami, których ja sprowadzam. Dostają kopa na dalsze działanie i granie. Obserwujemy ich, wyławiamy talenty, najlepsi dostają nagrody. Przez te lata mamy wiele wyróżnionych osób, które amatorsko grając po garażach, zaczęły karierę zawodową. Urbanator Days jest dla muzyki, jak naturalna medycyna dla zdrowia.
Jako artysta, muzyk, kompozytor osiągnąłeś tak wiele. Nadal masz muzyczne marzenia?
Cały czas. Człowiek bez marzeń nie żyje. Ostatnio jestem tak zajęty spełnianiem swoich marzeń, że nie mam miejsca na nowe. Zrealizowałem moje marzenie w Łodzi, 30 września będzie pierwsza wydłużona wersja Urbanator Days Fest, będzie dodany trzeci dzień. Na koncercie wystąpi gościnnie zespół SBB, z którymi grałem na skrzypcach na nowej płycie, po czym ja dołączę. Na finał wszyscy zagramy łącznie z najlepszymi uczestnikami. Będzie bałagan jak cholera. Następnego dnia oddamy hołd Łodzi – ulicy Piotrkowskiej. Występ laureatów: Łukasza Czekały, skrzypce i Zbyszka Chojnackiego, akordeon i komputer. Niesamowity akordeonista, gra niespotykane rzeczy na akordeonie guzikowym. Obaj są wspaniali. Na Urbanator Days Fest będzie mój dzień, moja sekcja rytmiczna, moje kompozycje, nietypowe, big bandowe, no i Big Band Młodzieżowy. Będziemy na ulicy podpisywać płyty, no i clou programu otwarcie trzeciego dnia na ul. Piotrkowskiej będzie parada zespołu Nowoorleańskiego. To jest symbol całego jazzu.
Chyba marzenia i plany w Twoim przypadku to, to samo…
Mam wyobraźnię i wiem czego chcę, ale miewam trudności budżetowe, albo jakieś inne, ale mimo, że czasami kosztuje mnie to wiele nerwów, kończy się zazwyczaj dobrze.
Nadal jesteś związany z Łodzią?
Urodziłem się w Warszawie, ale jestem związany z Łodzią, bo tam się wychowałem, znam każdy kamień, przez dwanaście lat chodziłem do szkoły. Nawet ostatnio ją odwiedziłem. Łodzi nie można zapomnieć, choć wiele się pozmieniało. Łódź teraz bardzo się rozwija i trzymam za nią kciuki.
Łączysz w swojej muzyce różne gatunki np.: hip hop z jazzem. Czemu służą takie eksperymenty? Pomagasz młodym hip-hopowcom podnosząc ich rangę?
Hip hop to jest stuprocentowy jazz. Młodzi ludzie lubią poszaleć, jest taki sam swing, takie samo kiwanie. Tylko uderzenie jest znacznie silniejsze.
Gdzie czujesz się bardziej u siebie, w Polsce, czy w Stanach?
Tak naprawdę, to nie ma pytania – tylko Nowy Jork, to jest centrum dowodzenia, dwie najpiękniejsze rzeczy to przyjazd do Nowego Jorku i wylot z Nowego Jorku. Czterdzieści dwa lata, to jest spełnione marzenie, które się kontynuuje. Całe moje życie to jest hotel. Moje studio też wygląda jak pokój hotelowy. Ja ciągle jestem w trasie. Ostatnio miałem urlop zdrowotny. Dowiedziałem się, że są lekarze. Wiele rzeczy zaniedbałem, nie zauważyłem, musiałem zapłacić zdrowiem. Miałem okres szpitalny, potem rekonwalescencję, ale teraz nareszcie czuję się dobrze. Przez 2 lata schudłem dwadzieścia kilo i muszę schudnąć jeszcze.
Powstała autobiografia autoryzowana przez Ciebie. Nie obawiałeś się, że ludzie poznają zbyt wiele szczegółów z Twojego życia, nie chciałeś przemilczeć pewnych fragmentów?
Tam nie ma wszystkiego, ale powiem tak, pisać biografię i nie mówić prawdy to tak jak wyjść na estradę i udawać, że co innego gram. Nie, nie może tak być. To lepiej w ogóle nie pisać. Stale mnie ktoś z boku mityguje mówiąc: „Michał nie bądź taki otwarty do ludzi, znajdź jakiś złoty środek w życiu”. Ale ja nie umiem. Przy każdym kompromisie czuję się osaczony, bardzo mi z tym niewygodnie. Albo, albo.
Przez lata grałeś ze swoją byłą żoną Urszulą Dudziak, obecnie grywasz z córką Miką Urbaniak. Czy lubisz współpracować z osobami bliskimi, czy po prostu jesteś fajnym tatą, były mężem i wspomagasz ich kariery?
Z Urszulą miałem dużo wspólnego, dom, muzyka, dzieci i na owe czasy to było coś niepowtarzalnego. Z córką bywa różnie, jak to z młodymi ludźmi, staram się nie narzucać, nie pytam, nie radzę, nie jestem namolnym tatusiem. Może powinienem, ale niech buduje swoje życie sama, jest jak ja muzykiem. Generalnie lubię współpracować z bliskimi ludźmi, wolę być zaprzyjaźniony z kolegami z zespołu, ale mój guru Miles Davis mawiał, że „muzyka nie zna przyjaciół”.
Ale Ty się z tym nie zgadzasz?
Ja kocham ludzi i bardzo się zaprzyjaźniam. Miałem taką sytuację musiałem zrezygnować z basisty, mojego przyjaciela, który był na ośmiu odsłonach Urbanator Days, bo przyleciał specjalnie basista z Nowego Jorku, z którym nagrywam płytę. Miałem łzy w oczach. A on mi powiedział „Don’t worry…”
Piszesz muzykę do filmów, czy nie czujesz się trochę ograniczony tworząc takie ścieżki dźwiękowe? To chyba nie to samo co kompozycje jazzowe, gdzie można poszybować dokąd się chce?
Nie, wprost przeciwnie, to genialne przeżycie, to jest jedyna szansa, gdzie mogę korzystać z edukacji w muzyce klasycznej. To jest fusion, czyli ekran, ruch, emocje ludzi przeżywane razem z muzyką. Ja niestety jestem bardzo wrażliwy, emocjonalny z reguły przerysowuję moją muzykę filmową i wtedy muszę jeszcze raz spotkać się z reżyserem i wycinam. Potem magazynuję nie wykorzystaną muzykę. Czasami sam z niej korzystam. Mam ADHD i Mariusz Treliński też. Kiedy dorwaliśmy się do „Pożegnania jesieni”, napisałem trzy ścieżki filmowe, a on stworzył epopeję, potem on musiał ciąć film, a ja prosiłem producenta, żeby pomógł wycinać muzykę, bo mi było żal. Więcej pracy poszło na wyrzucanie, niż na tworzenie. Moja muzyka filmowa często mogłaby istnieć bez obrazu, a najlepsza jest taka kompozycja, która współgra z filmem, delikatnie, niezauważalnie robi swoje.
Zagrałeś w filmie “Mój rower” i zebrałeś życzliwe opinie na temat gry aktorskiej. Czy to taka fanaberia wiecznie poszukującego artysty, czy poczułeś w sobie talent aktorski?
Po prostu reżyserowi się nie odmawia. Byłem któregoś dnia w Manufakturze. Przy sąsiednim stoliku przypadkowo siedzieli reżyser i operator filmu: Piotr Trzaskalski i Piotr Śliskowski zrobili mi zdjęcie smartfonem i postanowili, to jest nasz bohater. Ja nigdy nie myślałem o graniu w filmie.To się udało, bo moją drugą żoną była aktorka z Nowego Jorku, ćwiczyłem z nią jej wszystkie role. Przez nią poznałem wielu znanych aktorów np. Roberta De Niro.
Ale przecież dostałeś nagrody?
Tak w Tallinie dostałem główną nagrodę, nawet nie wiedzieli, że jestem muzykiem. Kiedy dostałem Orła, wszyscy mnie pytali: „Jak to jest od muzyki do aktorstwa?”. Wtedy powiedziałem, że kocham Jacka Nicholsona, to jest wzór faceta, aktora dla mnie, nawet umiem go naśladować i zrobiłem minę jak on pokazując środkowy palec. Wszyscy to fotografowali. Następnego dnia zdjęcie było w tabloidach z tytułem: „Wulgarny gest wybitnego polskiego muzyka”.
Planujesz jeszcze pojawić się na ekranie?
Jeżeli byłaby odpowiednia propozycja, to nie odmówię. Tak jak z moim komponowaniem… To nie ja, to życie pisze za mnie całą muzykę. Mówię poważnie.

Posted on 30 lipca, 2017
by Marta Ewa Wroblewska
34 SemiBeats by Margaret to autorska kolekcja lakierów hybrydowych, która powstała we współpracy z marką Semilac.
Jak mówi piosenkarka kolory nadają rytm jej codzienności.
9 nowych barw to odzwierciedlenie tego, co jej w duszy gra. Odnajdziemy wśród nich soczyste odcienie różu błękitu i oranżu,
czyli wszystko co modne w tym sezonie i co kojarzy się ze stylem Margaret.
Marta Ewa Wróblewska
Posted on 13 maja, 2017
by Marta Ewa Wroblewska
529 O inspiracjach, miłości do muzyki, płycie i teledysku, w którym wystąpiła Maffashion
z wokalistką Kasią Moś rozmawiała Marta Ewa Wróblewska

Kiedy narodziła się w Tobie pasja śpiewania?
Bardzo wcześnie odkryłam, że muzyka jest moją życiową drogą. W wieku 14 lat pojechałam na pierwszą lekcję śpiewu. I to właśnie śpiew jest moją największą pasją.
Brałaś udział w jakichś konkursach?
Było „Must Be the Music”. A w tym roku wzięliśmy wraz z moim triem udział w festiwalu Carpathia i udało nam się zdobyć pierwszą nagrodę. Występowałaś z grupą The Pussycat Dolls, opowiedz o swojej drodze muzycznej ze Śląska do amerykańskiego zespołu. Pojechałam do mojej przyjaciółki Beaty, która studiowała w Los Angeles. Pod koniec pobytu odwiedziłyśmy Las Vegas. Dla zabawy zaśpiewałam w klubie karaoke. Okazało się, że mój występ spodobał się
Emily, tancerce z grupy Matta Gossa. Poprosiła, żebym po powrocie do Polski wysłała jej demo, a ona przekaże je Robin Antin, choreografce i założycielce The Pussycat Dolls. Tak też zrobiłam. Trzy tygodnie później byłam już w Vegas. Po przesłuchaniach u Robin, za kilka dni, śpiewałam z The Pussycat Dolls Burlesque Review w klubie Johnny’ego Deppa. Występowałaś obok Kelly Osbourne i Carmen Electry.
Wydawało się, że Twoja kariera się rozwija, dlaczego zdecydowałaś się wrócić do Polski?
To, co się wydarzyło w Stanach, wydawało mi się takie niesamowite, cudowne i surrealistyczne. Jednak będąc tam dłużej, zaczęłam tęsknić za domem, za rodziną, za moim światem. Pomyślałam, że może tam nie pasuję, skoro targają mną takie emocje, i zdecydowałam się wrócić, a później nie było już szansy ponownego wyjazdu. Ale nie żałuję, myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę w przeznaczenie.
Wystąpiłaś w światowej prapremierze musicalu Król Lear Pawła Mykietyna, na festiwalu Sacrum
Profanum w Krakowie. Taka rola, oprócz zdolności wokalnych, wymaga także gry aktorskiej, jak się w tym odnalazłaś?
Do tego typu roli trzeba się solidnie przygotowywać. Jest to zupełnie inna muzyczna bajka niż ta, w której funkcjonuję na co dzień. W musicalu zagrałam rolę najmłodszej córki króla Leara, Kordelii, mówiłam i śpiewałam po hiszpańsku, mimo że nie znam tego języka. Bardzo się stresowałam, ale kiedy okazało się, że kompozytorowi i publiczności się podobało, byłam zadowolona i dumna, bo włożyłam w przygotowania ogromną pracę.
Twoja nowa płyta nosi tytuł INSPINATION, co t oznacza? Czy to jakaś kombinacja słów?
Tytuł płyty to połączenie dwóch słów: inspiration i nation. Bardzo bym chciała, żeby nasze pokolenie wzajemnie się inspirowało i wspierało.
A co Ciebie inspirowało i skąd czerpałaś pomysły do stworzenia tej płyty?
Inspiruje mnie otaczająca rzeczywistość, świat i ludzie, z którymi się spotykam. Jeżeli chodzi o wokalistów, chętnie słucham Fantasii Barrino, uwielbiam także Beyoncé i wielu innych…
W programie „Must Be the Music” śpiewałaś piosenkę Natural Woman Arethy Franklin. Mogłoby to sugerować, że lubisz muzykę soulową, okazuje się jednak, że gustujesz w elektronicznych brzmieniach, których sporo jest na nowej płycie. Opowiedz coś więcej o procesie tworzenia tej płyty…
Nie zamykam się na jeden gatunek. W naszej muzyce różne światy łączą się ze sobą. Myślę, że w tych utworach słychać moją soulową duszę. Piosenki tworzyłam z moim bratem Mateuszem i Essexem. W każdej z nich jest cząstka
mnie, ale bez Mateusza ta płyta by nie powstała. On jest najlepszym doradcą, wymyślił wiele kompozycji, ja tworzyłam melodie i większość tekstów.
W Twoim teledysku Pryzmat wystąpiła blogerka modowa Maffashion, jak doszło do tej współpracy?
Maffashion to dziewczyna, która z pomysłem na siebie stworzyła „markę” znaną w całej Polsce. Oprócz tego jest
bardzo ładna, świetnie się ubiera, jest niezwykle popularna, ma wielu obserwatorów na swoich profilach. Wcześniej nie znałyśmy się osobiście, ale pomyślałam, że byłaby idealna do udziału w moim teledysku. Tekst mówi o pielęgnowaniu w sobie indywidualności. Chciałam też z pozytywnym przekazem tekstu piosenki Pryzmat dotrzeć do większego grona młodych ludzi.
Większość utworów na płycie jest po angielsku. Dlaczego?
Wolę śpiewać po angielsku. Ten język towarzyszy mi od najmłodszych lat, jest dla mnie „naturalny”. W dzisiejszych
czasach jest uniwersalny. Na całym świecie artyści śpiewają po angielsku. W operze króluje język włoski lub niemiecki, a w rozrywce angielski. Co myślisz o programach typu „Must Be the Music”?
Czujesz, że dzięki występom w tym programie zdobyłaś popularność?
W zasadzie nie wiem, uważam, że taki występ na pewno nie szkodzi, jeśli jest pozytywnie odebrany. Całe szczęście tak było w moim przypadku. Ale zdarza się, że jakiś świetny wokalista ma zły dzień i może zostać skreślony na resztę życia. Głos jest bardzo delikatnym instrumentem. Ja miałam szczęście, program dał mi rozpoznawalność, ale czy pomógł w wydaniu płyty? Hmm… sama nie wiem.
Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe?
Teraz głównie promocja płyty. Od nowego roku planujemy trasę koncertową. Byłoby świetnie, gdyby na nasze koncerty przychodziło coraz więcej osób.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | ||||