INSTAGRAM
This error message is only visible to WordPress admins-
Ostatnie wpisy
BLOG CATEGORIES
Posted on 24 października, 2024
by Marta Ewa Wroblewska
0 
W warszawskiej restauracji PRIMITIVO Kuchnia i Wino odbyło się spotkanie prasowe dedykowane 5. edycji kampanii #lubiesiebie, której inicjatorem jest dr Franciszek Strzałkowski.
Ambasadorkami 5. edycji #lubiesiebie zostały: Kamilla Baar, Magdalena Kumorek, Anna Szymańczyk, Joanna Trzepiecińska oraz Marta Dąbrowska. Power speech wygłosiła prof. dr hab. n. med. Ewa Stachowska, ambasadorka Sanprobi Akkermansia, Partnera kampanii.
Wśród gości pojawiły się także ambasadorki poprzednich edycji m.in. Mariola Bojarska-Ferenc, Aleksandra Hamkało i Alina Adamowicz (czyli alka_positive) .
Wspaniałe aktorki podzieliły się osobistymi historiami, opowiedziały jak ćwiczą samoakceptację na co dzień, jak dbają o dobrą relację z samą sobą i jak szukają harmonii w byciu ze sobą. Projekt #lubiesiebie kładzie akcent na to, że troszcząc się o własne ciało, troszczymy się o nas samych, Dlatego warto dbać o zdrowy radosny, holistycznie zadbany wygląd.
Spotkanie poprowadziła współtwórczyni akcji Joanna Sokołowska-Pronobis.
Wspaniałe aktorki podzieliły się osobistymi historiami, jak dbają o dobrą relację z samą sobą, co to znaczy być dla siebie dobrą, łaskawą, wdzięczną, jak nauczyć się kochać siebie i szukać tej harmonii w byciu ze sobą, aby budować bliską i autentyczną relację z samym sobą.
„Kobieta, pacjentka przychodzi do mnie jako do lekarza nie tylko od skóry, ale też lekarza od duszy. Przekraczając próg mojego gabinetu jest dla mnie najważniejszą kobietą na świecie i ona dobrze o tym wie. Wsłuchuję się w jej potrzeby, doradzam jej, rozmawiamy o sztuce, o podróżach, o książkach, wymieniamy inspiracjami, a przy okazji oczywiście też robimy zabieg, który dodatkowo sprawia, że ona widzi zmianę, różnicę. To jednak rozmowa, uważność wpływa najsilniej na jej akceptację siebie. Wielokrotnie słyszę, że silny wpływ na obniżenie własnej wartości ma otoczenie, najbliżsi mąż, partner. Odrzucenie, brak wsparcia od partnera sprawia, że kobieta czuje się zagubiona. Dlatego mówimy o tym, że zmiana zaczyna się od wewnątrz, a medycyna estetyczna w tej drodze jedynie pełni rolę wspomagającą. Samo podniesienie kącików ust nie sprawi, że kobieta będzie pewniejsza siebie, bardziej zadowolona z życia. Dla mnie każda pacjentka jest piękna i każda kobieta jest piękna są tylko jakieś drobne niedoskonałości, które trzeba ukryć i są superlatywy, które można jeszcze bardziej wyeksponować. Na tym dziś polega medycyna estetyczna, która u mnie, w mojej klinice jest wsparciem dla kobiety w pełnej akceptacji siebie. Ten projekt pokazuje, że kobiety, które są znane, które odniosły sukces, które lubią siebie, też przeszły pewną drogę, do samoakceptacji i że to może się udać. I że podjęcie tego trudu jest warte”– mówi dr Franciszek Strzałkowski.
„Reprezentuję najbardziej fascynujący świat, bez którego także samoakceptacja nie jest możliwa, czyli o świecie mikrobioty jelitowej. Czyli tego, co mamy w swoich jelitach. Nie ma urody bez zdrowia, a nie ma zdrowia bez dobrej mikrobioty jelitowej. Przez moje ręce przewinęło się tysiące pacjentów, zajmuję się mikrobiotą i naukowo, i zawodowo i widzę, że jeżeli coś się dzieje w jelitach, czyli coś się dzieje z tą mikrobiotą jelitową, to nie tylko to wpływa na pogorszenie samopoczucia fizycznego, ale także bardzo negatywnie na samoocenę. Niestety wiele młodych dziewczyn przeżywających zwykły stres dnia codziennego niestety ma problemy z mikrobiotą jelitową, z tak zwaną osią mózgową jelitową, bo pamiętajmy, że to, co się zaczyna w jelitach, nigdy w jelitach się nie kończy. Jeżeli nasze życie, sposób żywienia, ale także sen, ale także aktywność fizyczna, ale także wiele różnych czynników związanych chociażby z przyjściem na świat nie gra, to także nie będzie grała mikrobiota jelitowa. Na szczęście w 2004 roku odkryto bakterię, która jest jak gwiazda Hollywood i to w starym stylu. Nazwano ją na cześć holenderskiego odkrywcy Akkermonisa muciniphila, czyli kochająca mucynę. Z biegiem badań nad tą gwiazdą zdano sobie sprawę, że od jej liczebności w jelitach może zależeć zachowanie witalności, młodości i zdrowia. Akkermansia muciniphila jest kobietą!” – mówi prof. dr hab. n.med. Ewa Stachowska.
„Szkoła teatralna generuje w nas bardzo dużo wątpliwości na temat tego, jaką mamy wartość jako człowiek, na temat tego, jaką mamy wartość jeżeli chodzi o naszą urodę. W tym zawodzie jesteśmy ciągle oceniane i nie jest to proste dorosnąć do tego, żeby zrozumieć, że twój indywidualizm jest tym, co jest najważniejsze. Oscar Wilde powiedział: bądź sobą, wszyscy inni są już zajęci. Żyjemy tylko ze sobą, tak naprawdę. Każdy z nas żyje oczywiście w jakiejś grupie, w układach, rodzinach, ale tylko ze sobą jesteśmy cały czas i ta relacja, ja, moje wnętrze – moje zewnętrze jest najważniejsza. U mnie się to zmieniło po 30 roku życia, ponieważ tak dorastałam. Życzę wszystkim kobietom, młodszym ode mnie dziewczynom, żeby szybciej dochodziły do tego, że nawet ich defekty mogą stać się ich silą. Ja przez pół życia słyszałam, że jestem za wysoka i za mało drobna do tego zawodu. Do czasu aż zrobiłam z tego w jednej roli atut i dziękuję losowi, że mogłam z tego skorzystać. Dało mi to ogromną siłę, pcha mnie do przodu i jestem za to bardzo wdzięczna, ale to jest ciężka praca. Jeżeli ktoś się urodził z samoakceptacją, to mu zazdroszczę, bo ja na pewno nie” – mówi Anna Szymańczyk.
„To jest kampania o tym, że my już mamy swój wiek, mamy swoje lata, mamy swój dorobek, mamy swoje doświadczenie, mamy swoją przeszłość, mamy swój smutek, mamy swoje radości i to wszystko składa się na to moje ja. Wszyscy oczekują od nas albo my sami od siebie, czego fanką osobiście nie jestem, radzenia sobie ze wszystkimi problemami z uśmiechem. Zgadzam się z Wisławą Szymborską, że natura ludzka smutna jest z natury i przemijanie jest częścią nieuchronną, ale też bardzo filozoficzną. Jestem bardzo zaciekawiona tym procesem, w którym aktualnie się znajduję. Jestem zaciekawiona wszystkim tym, co przede mną. Staram się robić to z najwyższą godnością i z szacunkiem do siebie, dbając o siebie, myśląc o tym, co jem, myśląc o swoich relacjach, myśląc o tym, co czytam, co oglądam, jakie sporty uprawiam, gdzie spaceruję, czy bliższe jest mi siedzenie przed telewizorem, czy pójście na rower. Te dylematy z wiekiem mają ogromne znaczenie, bo każdego dnia stawiają mnie przed wyborem, który finalnie kończy się tym, że mam takie albo inne samopoczucie. Jest tak wiele rzeczy, na które nie mam wpływu i nie mam kontroli nad życiem, nigdy go nie będę miała. Otacza mnie wypadkowa wszelkich okoliczności, ale na jedno mam wpływ – na siebie. Szacunek do trudów życia codziennego i szacunek do tego, kim jestem, jak wybieram, z czym się zmagam, co mnie cieszy, co mnie bawi, jest dla mnie podstawą. I im jestem starsza, tym bardziej myślę, że warto przyłożyć do tego uwagę. Jestem zachwycona kampanią, dlatego, że lubię siebie to jest orka na ugorze. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wychowywali mnie dziadkowie na wsi. Pochodzę z roli, więc wiem, co to znaczy orka na ugorze, bo patrzyłam na to każdego dnia, patrzyłam na moich kochanych dziadków, których już nie ma. I ta orka na ugorze to jest i piękna, i trudna, ale warta tego wysiłku, bo myślę, że praca fizyczna i wszelka praca uszlachetnia” – mówi Kamila Baar.
„Prawdziwych przyjaciół poznaje się w szczęściu, to pokazuje mi moje życie. Czasami ci przyjaciele na naszej drodze do akceptacji są naszym odbiciem lustrzanym, czasem krzywym zwierciadłem, a czasem osobami, które naciskają pewne punkty, na które możemy być gotowi, ale czasem nie jesteśmy. Jestem szczęściarą, ponieważ mam w swoim bliskim otoczeniu przyjaciółki, z którymi trzymamy się razem od lat. Przeszłyśmy różne góry i doliny. Zdarzało się tak, że jedna, druga czy trzecia, bo jesteśmy trzy, nie byłyśmy gotowe na pewne argumenty, na pewne uwagi, na pewne słowa. Słyszymy, ale nie chcemy usłyszeć. Natomiast jeżeli to płynie z serca, jeżeli płynie to od prawdziwego przyjaciela, który kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, myślę, że należy to przemyśleć. Nie zawsze trzeba się z tym zgadzać oczywiście, ale takie relacje wskazują nam drogę, że możemy dalej się rozwijać i możemy być tą lepszą wersją samych siebie. Uważam, że ta kampania jest wspaniała i bardzo ważna w dzisiejszych czasach” – mówi Marta Dąbrowska.
„Dojrzałość jest przywilejem. Dojrzałość pozwala nam na spojrzenie na siebie z wyjątkowej perspektywy. Perspektywy osoby obdarowanej przez życie. Jesteśmy bogatsi o wszystko co przeżyliśmy, jesteśmy bogatsi o nasze sukcesy… i nasze porażki. Porażki z którymi sobie poradziliśmy. To daje siłę.
Ludzie młodzi są na początku drogi prowadzącej do samoakceptacji. Przed nimi całe życie, czyli obszar dość enigmatyczny. Przecież nie wiedzą, co ich spotka, co im się zdarzy. Czy sprostają czyimś oczekiwaniom i pokładanym nadziejom. To budzi u wielu lęki, frustracje, niepewność, brak samoakceptacji.
Jak każdy dojrzały człowiek, przeszłam drogę samopoznania, by dotrzeć do stwierdzenia – tak, lubię siebie. Jedną z cech, nad którą pracowałam, której chciałam się pozbyć, był perfekcjonizm. W moim przypadku cecha zabójcza, bardzo utrudniająca życie. Nigdy nie byłam zadowolona z tego co robiłam, bo uparcie towarzyszyło mi uczucie, że zawsze można więcej, lepiej, doskonalej. Kiedy się z tym uporałam, moje życie nabrało urody. I zaczęłam odczuwać wdzięczność za to co od życia dostałam. Zachęcam do pielęgnowania wdzięczności. Taka postawa czyni nas otwartymi na świat, na ludzi wokół nas. Bo każdy niesie w sobie unikalną opowieść. I warto się nad tym pochylić. Wystarczy odrobina uważności i otrzymujemy coś bardzo cennego, czyjąś historię, która może być też dla nas wzmacniająca, może być drogowskazem, może nas zainspirować do zmian. Mam nadzieję, że moja obecność w akcji #lubiesiebie będzie dla kogoś przydatna. Miło mi, że znalazłam się w gronie ambasadorek tego wydarzenia”.– mówi Joanna Trzepiecińska.
„Osiągnięcie samoakceptacji w dzisiejszym, wymagającym świecie, który stale podnosi nam poprzeczkę jest wyzwaniem, bo świat oczekuje od nas perfekcjonizmu. Można, a nawet trzeba wyjść światu naprzeciw na własnych zasadach i połączyć samoakceptację z odpuszczeniem, z przyzwoleniem na błędy, z niedoskonałością. Co by było, gdybyśmy naprawdę wzięli sobie do serca hasło Olgi Szwajger: ” Bóg dziadostwa nie tworzy” albo drugie, Eweliny Stępnickiej: „Jesteś cudem do odkrycia, a nie problemem do rozwiązania”? Moim marzeniem jest, aby każda/każdy z nas, zaczynał dzień od tych słów. Dziś już wiem, że jeżeli nawet zapiszę się na wszystkie upiększające zabiegi świata ,a nie popracuję nad swoimi myślami o sobie i nie wypracuje czułości dla siebie samej wobec własnej niedoskonałości, to nigdy nie dotknę nawet samoakceptacji. Trzeba się poukładać ze sobą i uwierzyć, że jestem idealna, jestem idealny taki, jaki jestem. Fajnie jest o siebie dbać, tak.. Ale warto pamiętać ,że już sama w sobie jako istota ludzka jestem po prostu wartościowa” –mówi Magdalena Kumorek.
Pomysłodawcą kampanii jest Klinika Strzałkowski.
Partnerami kampanii są Sanprobi , Mary Kay Polska, Infini, Primitivo Kuchnia & Wino.
1-sza edycja kampanii wystartowała w grudniu 2022.
6-ta edycja kampanii planowana jest na marzec 2025.
Tekst: materiały prasowe #lubiesiebie
FOT. TOMASZ KŁOS









3 potrzeby cery w oczekiwaniu na wiosnę

Koniec zimy to moment, w którym najbardziej pragniemy nowości w beauty-rutynie. Obserwujemy kondycję skóry, robimy podsumowania, ustalamy kosmetyczne strategie. Przygotowujemy cerę do wiosny. Kosmetolodzy wskazują, że to właśnie teraz skóra najmocniej potrzebuje regeneracji. A kluczem do jej osiągnięcia – jest połączenie nawilżenia, antyoksydacji i anti-agingu.
Początek marca to czas, kiedy coraz śmielej spoglądamy ku nadchodzącej wiośnie. Obserwujemy pierwsze promienie słońca, dostrzegamy cieplejszy wiatr i robimy plany na kolejne, wyczekiwane miesiące. Plany – także te kosmetyczne – to pierwszy krok do osiągnięcia celu. Eksperci wskazują, że beauty-celem po zimie powinna być perfekcyjna i spersonalizowana regeneracja. Podpowiadają także 3 hasła-filary regeneracji: nawilżenie, antyoksydację i odmłodzenie.
Po pierwsze: nawilżenie i odbudowa
Zima stanowi prawdziwe wyzwanie dla skóry. Mróz, zmiany temperatury, klimatyzowane pomieszczenia, które sprzyjają wysuszeniu cery – powodują, że na przedwiośniu kosmetyczną potrzebą numer jeden jest nawilżenie. Zdaniem ekspertów, prawdziwym królem efektywnego nawilżenia jest kwas laktobionowy. Co „potrafi” ten polihydroksykwas (PHA)? Skutecznie koi podrażnienia, wzmacnia barierę naskórkową i sprzyja regeneracji.
– Kwas laktobionowy odgrywa kluczową rolę w nawilżeniu i regeneracji skóry po zimie. Doskonale sprawdza się zarówno w gabinetach kosmetycznych, jak w profesjonalnej domowej pielęgnacji – mówi Agnieszka Kowalska, Medical Advisor, ekspert marki mesoBoost®. – Bardzo skutecznie redukuje popękane naczynka i rumień, co po szaleństwach na śniegu jest właściwością „na wagę złota”. Ale to nie wszystko. Pobudza układ immunologiczny skóry do ochrony, odbudowuje jej warstwę hydrolipidową oraz wykazuje właściwości przeciwzapalne i przeciwstarzeniowe. Jego efektywność została wykorzystana w innowacyjnej linii Regeneration Booster od mesoBoost® – dodaje.
Jak wskazują kosmetolodzy, kwas laktobionowy skutecznie poprawia nawilżenie przez wiązanie wody w naskórku i tworzenie powłoki okluzyjnej, co zapobiega transepidermalnej utracie wody. W praktyce oznacza to wsparcie długotrwałej poprawy nawilżenia, która po zimie stanowi prawdziwy must-have.
Po drugie: antyoksydacja
Drugim z filarów odnowy skóry po zimie jest kwas ferulowy (a właściwie kwas 4-hydroksy-3-metoksycynamonowy), czyli synonim multifunkcjonalności i skutecznej antyoksydacji. Efektywnie neutralizuje aż trzy rodzaje wolnych rodników: tlenek azotu, podtlenek i rodnik hydroksylowy. Ponadto skutecznie zapobiega fotostarzeniu skóry, regeneruje ją i spowalnia procesy starzenia. Składnik idealny „na kwadrans” przed wiosną. – Kwas ferulowy przeciwdziała stresowi oksydacyjnemu, a także działa przeciwzapalnie. To bardzo istotne po zimie, ponieważ właśnie teraz odczuwamy konsekwencje przesuszenia i drobnych podrażnień – mówi Agnieszka Kowalska. – Kwas ferulowy chroni nas także przed negatywnym działaniem promieni UV (absorbuje je i rozprasza), a w konsekwencji – chroni komórki skóry i spowalnia starzenie. To doskonały „partner” kremów fotoprotekcyjnych –dodaje.
Po trzecie: odmłodzenie
Trzeci filar wczesno-wiosennej pielęgnacji to duet: ceramidy i peptydy. Ten tandem skutecznie zapobiega objawom upływającego czasu, chroniąc skórę przed utratą wody izabezpieczając ją przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi.– Ceramidy (nazywane inaczej sfingolipidem) to „cement”, który spaja komórki warstwy rogowej naskórka, zabezpieczając skórę przed działaniem czynników zewnętrznych oraz utratą wody – mówi Agnieszka Kowalska.– Ceramidy budują i wzmacniają barierę hydrolipidową skóry, chroniąc ją przed przesuszeniem oraz przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Dzięki temu stanowią mocny filar prewencji przed objawami starzenia – dodaje.
Drugą substancją tego tandemu są peptydy, czyli organiczne związki chemiczne, które powstają w wyniku łączenia cząsteczek aminokwasów w łańcuchy. Działają bardzo wszechstronnie – ujędrniająco, regenerująco i ujędrniająco. – W linii Anti-Age mesoBoost® zawarty został kompleks peptydowy oparty na mocy tripeptydu 10 i tripeptydu 1, który skutecznie wpływa na wygładzenie skóry oraz spłycenie zmarszczek. Tripeptydy to składnik, który został mocno doceniony na rynku beauty właśnie za kluczowe znaczenie dla anti-agingu – mówi Agnieszka Kowalska. – Należy pamiętać, że zapobieganie starzeniu skóry to, oprócz nawilżenia i ochrony przed szkodliwymi czynnikami, kluczowy aspekt wiosennej pielęgnacji – dodaje.
mesoBoost® REGENERATION BOOSTER
Intensywnie regenerujący krem do twarzy

Intensywnie regenerujący krem do twarzy mesoboost REGENERATION BOOSTER z kwasem laktobionowym i olejem z baobabu przeznaczony jest szczególnie do skóry suchej, szorstkiej, z zaburzoną barierą hydrolipidową oraz wrażliwej. Doskonale sprawdzi się także po zabiegach kosmetologicznych i dermatologicznych. Formuła zawiera kwas laktobionowy, który przyspiesza odnowę naskórka. Ujednolica strukturę skóry, zarazem wygładzając i poprawiając jędrność. Bogaty olej z baobabu wspiera regenerację skóry, odżywia oraz przynosi skórze ukojenie.
Pojemność: 50 ml
Cena: 70 zł
W SKŁAD LINII WCHODZI TAKŻE:
mesoBoost® FERUL POWER
Krem do twarzy

Wysoce skuteczny krem o działaniu przeciwstarzeniowym i depigmentującym. Bogata zawartość kwasu ferulowego reguluje produkcję melaniny, rozjaśnia przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych, dzięki czemu skóra uzyskuje równomierny koloryt. Zawiera jedną z najbardziej skutecznych form witaminy C, która efektywnie wnika w warstwę lipidową skóry, poprawiając jej jędrność i koloryt. Dodatkowo wyjątkowe połączenie specjalnie dobranych olejów dostarcza skórze drogocennych witamin, które odżywiają i poprawiają jej kondycję.
Pojemność: 50 ml
Cena: 70 zł
Linię uzupełniają:
mesoBoost® Anti-Aging Complex Ceramides & Peptides
Krem do twarzy

Krem do twarzy mesoBoost® ANTI AGING complex ceramides & peptides to kombinacja składników aktywnych o działaniu anti-age. Ceramidy wzmacniają barierę ochronną skóry, chronią przed odwodnieniem i przesuszeniem, a także wykazują działanie przeciwzmarszczkowe i ujędrniające. Peptydy z kolei promują aktywację procesu regeneracji i korzystnie wpływają na odmłodzenie skóry.
Pojemność: 50 ml
Cena: 120 zł
###
mesoBoost® to marka z wieloletnim doświadczeniem na rynku profesjonalnym, która od lat wychodzi naprzeciw potrzebom konsumentów w całej Polsce. Obecnie linie produktowe mesoBoost® dostępne są w drogeriach HEBE – dla efektywnej i spersonalizowanej pielęgnacji domowej. mesoBoost® oznacza ponadprzeciętną skuteczność oferowanych terapii przeciwstarzeniowych, aktywnie poprawiających stan skóry, redukujących zmarszczki, przywracających gęstość, jędrność i blask skóry. Bazą produktów są wyselekcjonowane składniki aktywne o najwyższej skuteczności terapeutycznej
Więcej informacji: www.mesoboost.pl